Po powrocie do pracy

Autor: Aśka Data: 15 Lut 2017 Kategoria: z życia wzięte |

chmury burzoweMiałam dzisiaj naprawdę ciężki dzień. Nie dość, że moje auto odmówiło posłuszeństwa akurat wtedy, gdy spieszę się na spotkanie z zarządem pierwszy raz po powrocie do pracy, to jeszcze spóźnił się autobus. Zamiast być przed czasem, przygotować się nieco, nastawić psychicznie na trudne rozmowy, to wpadłam na ostatnią chwilę. Zdyszana, czerwona, spóźniona. Wyobrażacie to sobie? Istny koszmar. Jakby tego mało, szef dziś chyba miał gorszy dzień, bo okrutnie się czepiał. I to dosłownie wszystkiego. To nie tak, to źle, to mu się nie podoba, a to za późno oddane. Och…ileż można. Myślałam, że kłopoty w pracy to jedyna nieprzyjemność, jaka dziś mnie czeka. Niestety nie było mi dane uświadczyć spokojnej chwili nawet wtedy, gdy już prawie byłam pod domem. Okazało się, że zaparkowałam samochód na zakazie – kiedy się zepsuło i wzięli go na hol. Jak pech to pech. Nie dość tego, za chwilę przyjeżdżają panowie z firmy SteelPtrofil Warszawa, bo zamówiliśmy blachy trapezowe i płyty warstwowe (kuzyn swego czasu tak mi zachwalał – że zdecydowaliśmy się na garaż z takiego materiału – podobno pójdzie tanio i szybko…) A ja najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą i do końca dnia już nikomu więcej się nie pokazywała… a dzieciaki czekają – więc nie mam takiej opcji:( Chyba zaczynam żałować – że tak szybko wróciłam do pracy…

Komentowanie wyłączone.

Copyright © 2017 Panna Joanna Napisze Wszelkie prawa zastrzeżone.