wstecz
Dr Marek Migalski: "PiS popiera Tuska, czyli czy doktor Zaremba jest na sali?"
23 stycznia 2012 08:42Dr Marek Migalski pisze na blogu o... zespole Kaczyńskiego. Poniżej wpis:
Jakiś czas temu doktor Piotr Zaremba, specjalista dolegliwości wszelakich, zdiagnozował u mnie zespół Tourette'a, ups - przepraszam - zespół Kaczyńskiego. I ja - durny - miałem o to do niego pretensje, upierałem się, że nie, że skądże, że to po prostu walka polityczna z konkurencją na prawicy. Baju, baju - chciałoby się powiedzieć. Bo jednak doktor Zaremba miał rację i jego diagnoza była po prostu słuszna. Dlaczego? Bo napisałem- co prawda - ostatnio kilkanaście notek na blogu, zrelacjonowałem swoją działalność od 2009 roku, udzielałem się w Strasburgu, jeździłem po kraju budując struktury PJN, ale w głębi duszy czułem, że wcześniej czy później będę musiał znowu coś o Kaczyńskim napisać obrzydliwego. Nic to, że krytykuję Tuska, Millera czy Palikota - to tylko przykrywka po to, by jeszcze bardziej skrycie uderzyć w prezesa PiS. No i stało się - muszę dziś napisać o Kaczyńskim. Czuję, że to ode mnie silniejsze, że powodują mną jakieś nieznane i nieokiełznane siły, że nadciąga szał. Dziki szał!
Bo jakże inaczej, niż zwykłą chorobą, można wytłumaczyć to, że jedynie ja zauważam, że PiS dokonuje rzeczy niebywałej - chwali Orbana dokładnie za to, za co krytykuje Tuska. Najcięższe umysły z Nowogrodzkiej (te "najcięższe" to niezamierzona ironia - kolejny dowód na moją chorobę) ruszyły do boju wykazując, że przecież nie ma się co czepiać premiera Węgier, bo premier Polski robi dokładnie to samo - ogranicza niezależność banku centralnego, dławi opozycję, zawłaszcza media publiczne itp. Czy to prawda? W znacznej części tak (o czym już pisałem przed paroma dniami). Ale jeśli tak, to dlaczego PiS wzięło tak ochoczo w obronę Orbana ("obrona Orbana" - znowu ten zespół Tourette'a)? Dlaczego Kaczyński nie może się nachwalić premiera Węgier, podczas gdy dla naszego ukochanego "prajmministra" ma jedynie słowa pogardy i żalu? Dlaczego PiS chętnie staje po stronie Węgier, kiedy skarży się na to, że w Polsce tymi samymi metodami niszczy się opozycję? Jakże to tak, że to samo, co nad Dunajem jest obiektem zachwytu prezesa, nad Wisłą zasługuje na najwyższe tony oburzenia? To chyba jakaś - Państwo wybaczą - niekoherencja w myśleniu.
Jak to się dzieje, doktorze Zaremba, że tylko ja to dostrzegam? I jak to się stało, że nie dostrzegł tego Pan, taki wytrawny diagnosta i poszukiwać chorób wszelakich? Czyżby ta niekoherencja w wykonaniu Pana ulubionego polityka umknęła Pana wnikliwemu węchowi? Nie może to być! Znaczy się - po raz kolejny zwariowałem ja. Teraz to już raczej jasne - widzę, co inni nie widzą; dostrzegam, czego nie dostrzega doktor Zaremba; piszę, o czym inni milczą. Czyż to nie wyczerpuje znamion choroby psychicznej. Panie doktorze Zaremba - ratuuuuuunkuuuuu!!!!!!
www.migal.salon24.pl.



