-

Wszystko co dobre

Autor: Aśka Data: 20 Sie 2017 Kategoria: z życia wzięte

wakacjeWszystko co dobre szybko się kończy. Ale w tym wypadku – ten koniec oznacza o wiele większą motywację do działania, żeby móc sobie pozwalać na takie wyjazdy częściej!!!!

Paryż – rewelacja. Luwr, Wieża Eifflea, Łuk triumfalny – przepiękne widoki. Do tego Moule Rouge i kabaret z butelką szampana – strzał w dziesiątkę. Poszaleliśmy w nocy, poszaleliśmy w dzień, wypiliśmy litry wina i zjedliśmy kilogramy sera. Przypomniały nam się czasy bezdzietności i jeszcze przed-ślubne…

Turcja – raj dla dzieci i dla nas. Najlepsze zjeżdżalnie ever. Plac zabaw dla dzieci i aquapark dla dzieci – właściwie gdyby nie nasz mały synek – to byśmy nie wiedzieli, że mamy dzieci – bo one miały tyle atrakcji – że nie miały czasu dla nas w ogóle. Czyli tak jak powinno być – wakacje w pełni. Za rok, dwa lata – młody też pójdzie w tany i będzie jeszcze ciekawiej;)

Wiecie – ostatnio tyle osób dowiaduje się o jakichś dziwnych chorobach, że naprawdę dochodzę do wniosku – że trzeba

 
-

Wakacje

Autor: Aśka Data: 20 Cze 2017 Kategoria: z życia wzięte

No i nadszedł czas wakacji! Myszka co prawda będzie chodziła jeszcze do przedszkola, ale szykuje nam się upragniony wyjazd w ciepłe kraje. Pamiętacie, jak w zeszłym roku o tym marzyłam? Ale wtedy ładowaliśmy każdą kasę w wykańczanie domu. A w tym roku szalejemy.

Najpierw jedziemy bez dzieci na 3 dni do Paryża, a potem na tydzień do Turcji. Będzie czas dla naszego związku, czas na noce wyprawy, alkohol, zabawę, no i zwiedzanie! Zawsze zresztą chciałam zobaczyć Paryż i Wieżę Eifflea. No a potem z dzieciakami jedziemy do jednego z najlepszych hoteli w Turcji. Będzie aquapark dla dzieci i w dodatku jedziemy w 2 rodziny – więc dzieciaki będą miały towarzystwo, a my też będziemy mogli się wymieniać;) Szykują się fantastyczne wakacje i czas dla rodziny!!!!

 
-

Jak to ogarnąć?

Autor: Aśka Data: 5 Kwi 2017 Kategoria: z życia wzięte

Praca, dom, dzieci – jak to ogarnąć? Przy mojej małej jak wracałam do pracy to miałam wrażenie że nie mam na nic czasu – a teraz przy dwójce dzieci to jest dosłownie szaleństwo! Rano zdążę dzieci obrobić po spaniu i siebie przygotować do pracy. Oczywiście co dziennie rano nerwówka bo mycha nie chce się ubierać do przedszkola, a ja najzwyczajniej w świecie nie mam czasu na ubieranie jej i siebie. Więc jak już w końcu uda nam się wyjść i dotrzeć do przedszkola (DZIĘKI ZA DOBRĄ DROGĘ, bo gdybym miała się po tych dziurach przebijać to bym oszalała…) – i jak ja w końcu dotrę do pracy – to dzień mija jak z bicza strzelił. Powrót, korki, czasem jakieś tańce czy inne pierdoły – i wracam do domu z małą po 18. I tak naprawdę zostaje pół godziny zabawy i czas kłaść dzieci, ogarnąć dom, przygotować coś do jedzenia i jest noc… I tak w kółko…

Zaraz Wielkanoc i będzie można trochę więcej czasu spędzić razem….

 
-

Po powrocie do pracy

Autor: Aśka Data: 15 Lut 2017 Kategoria: z życia wzięte

chmury burzoweMiałam dzisiaj naprawdę ciężki dzień. Nie dość, że moje auto odmówiło posłuszeństwa akurat wtedy, gdy spieszę się na spotkanie z zarządem pierwszy raz po powrocie do pracy, to jeszcze spóźnił się autobus. Zamiast być przed czasem, przygotować się nieco, nastawić psychicznie na trudne rozmowy, to wpadłam na ostatnią chwilę. Zdyszana, czerwona, spóźniona. Wyobrażacie to sobie? Istny koszmar. Jakby tego mało, szef dziś chyba miał gorszy dzień, bo okrutnie się czepiał. I to dosłownie wszystkiego. To nie tak, to źle, to mu się nie podoba, a to za późno oddane. Och…ileż można. Myślałam, że kłopoty w pracy to jedyna nieprzyjemność, jaka dziś mnie czeka. Niestety nie było mi dane uświadczyć spokojnej chwili nawet wtedy, gdy już prawie byłam pod domem. Okazało się, że zaparkowałam samochód na zakazie – kiedy się zepsuło i wzięli go na hol. Jak pech to pech. Nie dość tego, za chwilę przyjeżdżają panowie z firmy SteelPtrofil Warszawa, bo zamówiliśmy blachy trapezowe i płyty warstwowe (kuzyn swego czasu tak mi zachwalał – że zdecydowaliśmy się na garaż z takiego materiału – podobno pójdzie tanio i szybko…) A ja najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą i do końca dnia już nikomu więcej się nie pokazywała… a dzieciaki czekają – więc nie mam takiej opcji:( Chyba zaczynam żałować – że tak szybko wróciłam do pracy…

 
-

Święta

Autor: Aśka Data: 23 Gru 2016 Kategoria: z życia wzięte

Fajny jest czas świąt! Lubię święta! Lubię te przygotowania! Lubię ubierać choinkę. No i sama Wigilia to fanastyczne spotkanie z całą rodziną. Zjeżdza się moje rodzeństwo z całymi rodzinami i tak sobie biega mnóstwo dzieciaczków w koło. Nie będę już tu wspominać o wizycie Mikołaja i rozdawaniu prezentów;) Na prawdę fajny moment! Nie będę się dzisiaj tu rozpisywać – bo mam co robić w kuchni, ale chciałam Wam tylko napisać – że warto w tym czasie zwolnić, a nawet zatrzymać się na moment i zastanowić nad tym, co jest w życiu ważne! Bo ważna jest rodzina. Najważniejsza! Wesołych, rodzinnych świąt i spełnienia wszystkich marzeń w Nowym Roku Wam życzę;) Buziaki!

 
-

W podróży

Autor: Aśka Data: 3 Lis 2016 Kategoria: z życia wzięte

samolotLubicie jeździć pociągami? Ja nie bardzo – ale generalnie robi się co raz ładniej. Schludniej. Normalnie. I ceny tez jeszcze nie zabijają. Lubię też latać – są fajne loty krajowe – za grosze. Tak naprawdę nawet taniej niż pociąg wychodzi ta podróż. Np Warszawa – Gdańsk – za 9zl:) Prawda, że można sobie na obiad wyskoczyć?:) Albo na jakąś imprezkę? Oczywiście bez dzieci – bo za niemowlaki płaci się stałą opłatę – która wynosi chyba ze 100zł. A po drugie – z dziećmi to trzeba jednak mieć bagaż na papmpersy, milion ciuszków – bo przecież można się 4 razy dziennie przebierać, a to przesikany, a to rozleje picie… Zresztą, kto ma dzieci to wie – że nie jest łatwo w takich sytuacjach. Ale odchodzę od tematu! Lubię tez jeździć samochodem gdzie dalej – bo mamy co raz to lepsze drogi. W Pomorza na Śląsk to można w 6 godzin śmignąć autostradami, a kiedyś to się jechało po 10 godzin – no i podróż była zdecydowanie bardziej męcząca… W każdym razie podróże są ok:) Idziemy do przodu!

 
-

Życie pisze różne historie…

Autor: Aśka Data: 14 Wrz 2016 Kategoria: z życia wzięte

sprawiedliwośćGdy byłam młoda myślałam – po cóż mi prawnik. Tymczasem okazuje się, że prawnik jest niezbędny. Pomaga w naprawdę trudnych sytuacjach, ale też może ułatwić codzienne funkcjonowanie np poprzez skonstruowanie umów itd. A to co się czasem słyszy – to się nóż w kieszeni otwiera, jak ludzi robi się w konia…Ostatnio miałam sprawę w rodzinie – były mąż mojej siostry płacił bardzo niskie alimenty. Dzięki pomocy sprawnego adwokata zyskaliśmy pomoc i wsparcie i wiadomo było – jak to wszystko załatwić. Nie musimy już martwić się o to, czy dzieci pojadą na szkolną wycieczkę, czy wezmą udział w kursie językowym. Dobry adwokat pomógł im i teraz dzieciaki mają dokładnie to, czego potrzebują. Polecam swoją drogą, bo pomógł mi tez jak walczyłam o odszkodowanie po wypadku. W ogóle bardzo współczuję siostrze całej tej sytuacji, ja bynajmniej mam z kim pogadać, mogę liczyć na pomoc męża – a ona bidula teraz tak na prawdę jest sama z wieloma codziennymi problemami. Wiecie – staramy się jej pomagać jak tylko się da, ale w takich codziennych sprawach to jednak warto mieć kogoś stale przy sobie. Życie jednak pisze różne historie…

 
-

Dom, domek, domeczek

Autor: Aśka Data: 20 Lip 2016 Kategoria: z życia wzięte

dom

Wiecie jak bardzo się cieszę, że się przeprowadziliśmy:)) Co prawda – wakacje, ale my w tym roku nigdzie nie pojedziemy, bo wydatki przejmują kontrolę nad naszymi finansami. Ale mam nadzieję, że w końcu się skończy wykańczanie – i będziemy mogli sobie pozwolić na odłożenie jakiejś kasy na przyszłe wakacje.

Teraz nie narzekam – bo jednak trzeba liczyć siły na zamiary i jak wydaje się tysiące na dom – to trzeba mieć priorytety i ładować kasę tam, gdzie jest w tej chwili potrzebna. No niestety – na kasie nie śpimy, a dzieci to też nie mały wydatek. Fajna sprawa jest z tym – że możemy dzieci na podwórko wypuszczać i nie trzeba się martwić, że wyjdą na ulicę…

No właśnie – ulica to dużo powiedziane. Droga przy naszym domu to raczej pole a nie ulica. To nawet nie droga. Sąsiadów mamy fajnych i już w trakcie budowy zgadaliśmy się – że będziemy się składać na jakieś rozwiązanie na tą drogę – żeby w zimę się nie zakopywać bez sensu. Także właśnie położyli nam takie płyty polietylenowe na drogi tymczasowe. Teraz jak jedziemy to jakbyśmy płynęli. To była dobra inwestycja – choć nie najtańsza. Lepiej cenowo wychodziły płyty jumbo – ale wiemy, jak one będą wyglądać po 2-3 latach – wystające druty itd. Lepiej zainwestować raz a dobrze.

Idę się pobawić z dzieciakami – bo pogoda dopisuje i szkoda siedzieć w domu…

 
-

Przeprowadzka

Autor: Autor Data: 25 Cze 2016 Kategoria: z życia wzięte

Przepradzki WarszawaUff… już po przeprowadzce choć łatwo nie było… Wszystkim polecam firmę przeprowadzki Warszawa – http://www.rwtrans.pl. Gdyby nie cierpliwość tych panów – nie dałabym rady:P Ale najtrudniejsze już za mną:) Bo jak nie ja to kto??? No dobra – mąż też mi „trochę” pomógł:P

Życie na dwóch pokojach w bloku z jednym dzieckiem nie było już łatwe… szczerze współczuję sąsiadom – którzy w nocy słuchali mojej „nie cichej” kruszynki:) Najpierw były kolki, potem zęby… no cóż – łatwo nie było:) Oby drugie dzieciątko nie dało nam takiego czadu:))))

W każdym razie – z ciasnego mieszkania – przenosimy się do dużego, piękneeeeeego domu – z ogrodem! Marzy mi sie plac zabaw w ogródku – i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła coś w domku porobić – i patrzeć przez okno jak moje pociechy bawią się bezpiecznie na własnym podwórku:) No ale do rzeczy:) Spełnia się właśnie nasze marzenie:))) Marzenie o ciasnym – ale własnym domku!:))) (no dobra – wcale nie jest ciasne – bo dom jest ogroooomny – ma ok 300m:P

Aaaaaa – dziś jestem wykończona – ale najszczęśliwsza na świecie!!!:)))

 
-

Wakacje za pasem

Autor: Aśka Data: 10 Cze 2016 Kategoria: z życia wzięte

Już nie mogę doczekać się wakacji! I pogody oczywiście – bo co za sens w wakacje siedzieć w domu. Ja potrzebuję słońca i to bardzo dużo tego słońca. Muszę naładować akumulatory. Chcę wychodzić na dwór co najmniej na kilka godzin dziennie. Chcę, żeby w końcu skończyły się te przeziębienia i ciągłe choroby. Chcę w końcu gdzieś wyjechać i chociaż tydzień polezeć na leżaku… wiem, wiem – z tym leżeniem to przesadziłam, bo kto z małymi dziećmi może sobie pozwolić na leżenie na leżaku? Na pewno nie przy takich małych szkrabach, bo trzeba ich mocno pilnować, ale wiecie jak jest – dzieci w nowy miejscu też zachowują się inaczej, dłużej potrafią się zająć sobą i bawić np przy wodzie. Marzę o tym, żeby uciec na chwilę z domu i po prostu zmienić otoczenie razem z mężem i dziećmi! I bardzo się cieszę, że w końcu za oknem robi się pogoda!!!!

Wyjazd nie wypali, bo kończymy dom i zaraz przeprowadzka, no ale pomarzyć można. Ale bynajmniej na podwórku posiedzę!!!! Bo będę mieć swoje własne podwórko i ogródek! Ba!!!

Copyright © 2018 Panna Joanna Napisze Wszelkie prawa zastrzeżone.