-

Garaż na szybko

Autor: Aśka Data: 24 maja 2016 Kategoria: z życia wzięte

Garaż stanowi integralną cześć z domem, gdzie problemy z zamarzniętymi szybami samochodu nie mają szans występować. Jedynym, łatwym do usunięcia mankamentem zakupu, była usytuowana w narożniku posesji wiata z blachy falistej. Mój mąż nie zgodził się jednak na jej rozbiórkę, przeznaczając na rupieciarnię, szumnie nazywaną warsztatem i tak minęło wiele lat. Dopóki nie uznaliśmy, że jeden samochód w rodzinie to za mało.
Kupiliśmy drugi, nowy, a stary wylądował w wiacie, unosząc brodę mego męża do góry, bo na coś się wreszcie przydała. Brat męża natomiast, tylko się śmiał, zalecając wywiezienie blachy na złom i postawienie porządnego garażu. Uświadamiał nas całą jesień, że tylko płyty warstwowe ze styropianem zapewnią komfort parkowania w takim garażu, lecz my nie posłuchaliśmy. Mąż, bo lubi postawić na swoim, ja, ponieważ każda nowa inwestycja kojarzy mi się natychmiast z nieporządkiem i zniszczeniem otoczenia —  mam wspaniały ogród. Zimą, już przekonywać nas do niczego nie musiał…
Mróz, choćby najmniejszy, powodował zamarzanie szyb i kłopoty z uruchomieniem silnika. Po przyjściu wiosny, decyzja była więc jednogłośna.
Dziś patrzę od kilku lat na estetyczny, zmontowany w jeden dzień nowiutki garaż z płyty i przypominam sobie przed i w trakcie. Na wspomnienie zimnej blachy wstrząsa mną dreszcz, a na budowę…?
Ekipa montująca nawet nie podeptała moich świeżych grządek. Wpadli i wypadli, zabierając ze sobą odpady i pozostawiając wyłącznie garaż. I co ważne, w kolorze, jaki wybrałam ja.

Copyright © 2018 Panna Joanna Napisze Wszelkie prawa zastrzeżone.